Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelizacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

Ewangelizacja w Cmolasie

Dzisiaj chciałbym się z Wami podzielić kilkoma refleksjami z wyjazdu ewangelizacyjnego do Cmolasu :)

Przed tym wyjazdem nie miałem najlepszego czasu, bo pojawiła się na mojej prawej nodze róża, która jest efektem zaburzenia limfatycznego. Nie jest to nowa sprawa, bo już od kilkunastu lat takie zaburzenia mam, ale akurat zbiegło się to z planowanym wyjazdem na rekolekcje do Rept razem z moim stowarzyszeniem "Modlitwa I Czyn". Musiałem niestety poleżeć więcej niż zwykle no i miałem też wizytę u lekarza rodzinnego już w pn. Bardzo żałowałem, że nie mogłem pojechać na te rekolekcje. Sądząc po zdjęciach i krótkim opisie na stronie, był to owocny czas. M. in. dlatego nie odpuściłem okazji podzielenia się swoim świadectwem w Cmolasie k. Rzeszowa, gdzie pojechałem na zaproszenie ks. Przemka Dudka.


Mówiłem dwukrotnie, najpierw do gimnazjum:



Mówiło mi się bardzo dobrze. Jednak od razu można zauważyć różnicę między młodzieżą wielkomiejską a z mniejszych miejscowości. Ta z Cmolasu była spokojna, ale jak to gimnazjaliści, którym wydaje się, że już są dorośli, gdzieś po bokach cwaniaczyli. Jednak kilka twarzy dawało mi wyraźnie znać, że to dla nich był bardzo ważny czas. Dostrzegałem poruszenie na ich twarzach:


Po gimnazjalistach przyszedł czas na szkołę podstawową. Przyznam się Wam, że bardzo miałem dużą tremę. Bo wcześniej to tylko raz mówiłem do dzieciaków i nie miałem z tym faktem najlepszego wrażenia. Dlatego trochę się obawiałem tego spotkania. Ale zupełnie niepotrzebnie, ich ciekawość, otwartość a przede wszystkim spontaniczność i szczerość dodała mi niezwykłego poweru :)







Zaskoczyła mnie niezwykła otwartość tych dzieciaków. Nie było żadnego problemu kontaktu z nimi, były nawet pytania do mnie, najlepsze z nich: ile lat już jestem księdzem? !! :D
Byłem naprawdę bardzo szczęśliwy z tego powodu, że mogłem się moją wiarą dzielić z tymi dzieciakami.
I tak na koniec chcę wyrazić Bogu wdzięczność za ten dar Ewangelizacji. Przede wszystkim dlatego, że kiedy się dzielę swoją wiarą, to miałem okazję widzieć radosne, uśmiechnięte twarze. Wtedy i moja wiara wzrastała, bo taka jest logika Boga. Jak się dzielisz, dajesz, to jeszcze więcej otrzymujesz...
Chwała Panu za to dzieło!

wtorek, 25 marca 2014

Świadectwo w Tarnowcu

Czas Ewangelizacji u mnie wciąż trwa, tym razem miałem okazję dzielić się swym świadectwem w tarnowieckim gimnazjum. Zostałem zaproszony przez ks. Łukasza Mariuszyca, który głosi tam rekolekcje dla całej parafii.
Muszę przyznać, że mi się świetnie mówiło. Ks. Nikodem, który był wprowadzającym mnie na to spotkanie, zadbał o to by wypadło ono bez zakłóceń, za co mu bardzo dziękuję.


Przyznam się wam, że  dzielenie się Bożą Miłością daje mnóstwo satysfakcji. Kiedy widziałem uśmiechnięte i zasłuchane twarze, to pomyślałem sobie, że dobrze jest być narzędziem w ręku Boga.


I to funkcjonuje jak sprzężenie zwrotne, bo wtedy i moja wiara wzrasta :)


Jednym słowem, był to dobry czas. Bo ja dzięki takim m.in. świadectwom odzyskuję zdrowy dystans do aktualnej sytuacji w świecie. I żywię wciąż nadzieję, że m. in. dzięki tej młodzieży do końca nie zwariujemy i zwycięży Chrystus.


I na koniec chciałbym jeszcze podziękować Michałowi i Weronice za bycie moimi butami... :)
Bóg Wam zapłać!

czwartek, 20 marca 2014

świadectwo w gorlicach

Poniżej przedstawiam Wam kolejną relację z moich wyjazdów ewangelizacyjnych :)

Na zaproszenie katechetów (Marek Gryboś i Zdzisław Szpakowski) pojechałem na ewangelizację do 2 szkół gorlickich: ZS 1 i ZST. Poproszono mnie bym powiedział swoje świadectwo nawrócenia. Przyznaję, że lubię do młodzieży mówić, jakoś łatwiej jest mi nawiązać z nimi kontakt.

Najpierw mówiłem do w Zespole Szkół 1, tam miałem 2 serie:




Jak widzicie wszyscy dbali o moje bezpieczeństwo i podpierali ściany żeby nie runęły :) Oczywiście żartuję ;) Bo na ich miejscu zrobiłbym dokładnie tak samo.

Po szybkim przetransportowaniu się pojawiłem się w Zespole Szkół Technicznych i tu też dzieliłem się własnym świadectwem




 Tu też nie miałem większego problemu z kontaktem, dzięki temu mówiło mi się dobrze.

Zawsze gdy mówię swe świadectwo mam świadomość ważności chwili. Nie dlatego, że mówię o sobie, ale dlatego, że wiem Komu zawdzięczam swoje życie i to, jakim dzisiaj jestem człowiekiem. Zawsze dla mnie jest to okazja do głoszenia chwały Jezusa. Wtedy zawsze stają przed oczyma słowa św. Pawła: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!".

I jeszcze jedna refleksja: tak bardzo chciałbym, żeby Ci wszyscy młodzi ludzie poznali jak dobry jest nasz Pan Jezus Chrystus!.

I na koniec, muszę to powiedzieć: czuję się jak ryba w wodzie mówiąc i głosząc Jezusa...

sobota, 8 marca 2014

Bądź prawdziwym Apostołem Jezusa Chrystusa!

Chciałem moją relację-świadectwo zacząć właśnie tymi słowami wypowiedzianymi przez Sługę Bożego Ks. Franciszka Marie od Krzyża Jordana, Założyciela Salwatorianów. 

To ogólnopolskie spotkanie odbyło się na Zakrzówku w Krakowie u ks. Salwatorianów, prawie miesiąc temu. Niestety z różnych powodów nie bardzo mogłem tej relacji wcześniej umieścić. Ale to może i lepiej, bo z dystansu lepiej mi się pisze :)

Może nie uwierzycie, ale jechałem z pewną nieśmiałością i sporą tremą. Sam byłem trochę tym zaskoczony, bo w końcu nie pierwszy raz będę głosił i dzielił się swym świadectwem. A jednak świadomość spotkania się z zupełnie nową jak dla mnie duchowością, powodowało we mnie chęć obserwacji i wsłuchiwanie się w ten klimat przepełniony duchem misji.

Dziękuję Bogu za poruszenie serca u Moniki, która poprosiła mnie abym pojechał jako gość tego spotkania, a także ks. Pawła Fiącka, który okazał się nie tylko wielkim sercem ale i wzrostem, a także odwagą zapraszając mnie na to spotkanie :)



Nie będę z drobiazgową dokładnością opowiadał co było, kto co mówił, bo to wszystko możecie przeczytać na stronie: http://wms.sds.pl/  Ja skupię się jedynie na moich doświadczeniach z tego czasu.

Zawsze gdy mam okazję i możliwość modlenia się przed Jezusem Eucharystycznym, to moje serce napełnia się ogromną radością. Nie mam za dużo podobnych okoliczności, by móc swobodnie podejść sobie do kaplicy i patrzeć Jezusowi prosto w oczy. I choćby tylko to miałoby być owocem tego czasu, to już byłoby bardzo wiele. Ale Pan Bóg jest niezwykle hojny i dał o wiele więcej.  Dzieląc się swym świadectwem w pt wieczorem


A także konferencją w sobotę czy nawet w niedzielę kiedy pragnąłem dopowiedzieć kilka słów






To były niezwykłe dla mnie momenty, opowiadając o swym skromnym doświadczeniu przeżywanego cierpienia jak i też dzieląc się swym życiem duchowym. Ale ogromnie byłem wdzięczny Bogu za możliwość bycia wolontariuszem choć przez chwilę. W sobotę po południu wszyscy uczestnicy wyruszyli do różnych ośrodków pomocy społecznej, domów dziecka, szpitali i tym podobnych. Również i ja wyruszyłem do DPS na ul. Łanowej, oj mieszane uczucia miałem. Bo w końcu poruszam się na wózku i byłem bardzo ciekaw jak będę odebrany w takim miejscu. Przecież gdybym nie miał tak cudownej rodziny i przyjaciół jakich mam, to mógłbym być jednym z takich pensjonariuszów w takim domu...

Pani kierowniczka, prawie moja krajanka, bo pochodząca z Gorlic, którą serdecznie pozdrawiam, opowiedziała nam o całej działalności tego domu. No a potem poszliśmy, by na tyle ile umiemy podzielić się miłością. Spotkałem prześlicznego chłopaka - Dawid, które choruje na czterokończynowe dziecięce porażenie mózgowe. Niezwykle radosny i o pięknym uśmiechu. Z początku, przyznaję, że czułem się trochę nieswojo, ale po chwili już bawiliśmy się na całego. Malowaliśmy twarze, robiliśmy z baloników pieski, które nie za bardzo chciały nam wychodzić, a przede wszystkim dużo śpiewaliśmy. Trudno było porozmawiać, bo te osoby miały dość głębokie upośledzenie, ale tych radosnych oczu, to nie zapomnę nigdy... To było dla mnie niezwykłe doświadczenie, za które bardzo dziękuje Bogu. I chyba jeszcze bardziej doceniam dar swego życia, i że jestem właśnie taki, a nie inny...

A same spotkanie było niezwykle intensywne, dużo ciekawych i konkretnych rozmów. I w wielu uczestniczących dostrzegłem niezwykły płomień zakorzeniony w ich sercach. Od razu się czuło, że to przyszli prawdziwi misjonarze. Choć pewnie wielokrotnie będą musieli oczyszczać swe motywacje i wiele jeszcze pracy przed nimi, a przede wszystkim modlitwy. Z mojej strony mogę zapewnić o swojej za Was... :)

Muszę jeszcze o jednym momencie wspomnieć i bardzo podziękować Bogu za Paulinę (mam nadzieję, że dobrze pamiętam imię). Mówię tutaj o sobotniej Drodze Krzyżowej, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Była zupełnie inna od tych, w których uczestniczyłem. Bo to było niezwykłe świadectwo Pauliny z pobytu misyjnego w Ziemi Świętej w domu "Beit Emmaus". Każda stacja Drogi Krzyżowej była dzieleniem się jej doświadczeniami z pobytu, a na rzutniku mieliśmy okazję oglądać zdjęcia, które przedstawiały osoby przebywające w tym domu, jak i zwykły dzień pracy wolontariusza.



Pochylanie się nad kolejnymi stacjami drogi i jednoczesne oglądanie osób chorych, godnie znoszących swe cierpienie było niezwykłym doświadczeniem. W wielu twarzach kobiet pokazanych, chorych i cierpiących arabskich kobiet mogłem dostrzec tę niezwykłą Miłość Jezusa. Zaiste, niezwykła to droga była, Bóg zapłać!