No i mamy nowego Papieża.... do teraz nie mogę ochłonąć z wrażenia jakie na mnie wywarł swym powitaniem wczorajszym :) Z jednej strony bardzo zagubiony, niepewny w swych zachowaniach, co z resztą zrozumiałe, bo w końcu nie każdemu dane jest stać się papieżem. Jednak ta pokorna prośba o modlitwę wszystkich nas, bo przecież miał świadomość, że ogląda go cały świat, była czymś co spowodowało zwilgotnienie moich oczu...
Urzekł mnie od pierwszego wejrzenia, i jestem pewien, że będą dziać się wielkie rzeczy w czasie Jego pontyfikatu. Już nie mogę się doczekać Jego ingresu i homilii przez Niego wygłoszonej.
Jeszcze jedna refleksja: przeglądam tę telewizję, słucham radia i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta życzliwość bardzo szybko się skończy, gdy nastąpią Jego pierwsze wystąpienia. Kiedy świat usłyszy, że nie ma szans na zezwolenie związków partnerskich, aborcję, eutanazję itd. itp., po prostu na czysty hedonizm... I pewnie będą znów ujadać, że ten Kościół taki zacofany, konserwatywny, nie dostosowujący się do współczesnego świata... A ten papież niby taki serdeczny, okazujący miłość, tylko jakiś taki nieugięty.... A przecież Kościół musi być konserwatywny, bo bez tego nie dałoby się dochować nauki Jezusa... Myślę, że teraz będzie czas bycia autentycznym świadkiem, nie wystarczy tylko przyjąć sakramenty, ale trzeba będzie dzielić się wiarą "przeżywaną", a nie tylko "wyznawaną"... teraz mykam ale jeszcze pewnie nie raz będę o nim pisał a może i mówił...... :)
Dobrej nocy wszystkim czytającym, duża buźka:*
czwartek, 14 marca 2013
poniedziałek, 11 marca 2013
moje ewangelizowanie
hmmmmm ciekawy mam ten Wielki Post.... muszę przyznać, że się nie nudzę w tym czasie :) Miałem już okazję 2 razy uczestniczyć w rekolekcjach wielkopostnych i w trakcie nich mówić swe świadectwo nawrócenia. Zdecydowanie lepiej mówiło mi się do młodzieży z średnich szkół. Jednak nie jest łatwo mówić do dzieciaków z podstawówki, zwłaszcza gdy siedzą razem z "młodzieżą" gimnazjalną... Nie jest to najlepsze rozwiązanie... Natomiast do "średniaków", bajka :) Nawet wtedy gdy się jest na sali gimnastycznej i słucha Cię jakieś 500 osób... Ale za każdym razem, gdy dzielę się swym życiem, upewniam się co do jednego: młodzi potrzebują autentyczności i pewnego rodzaju radykalizmu. Nie mówiąc już o wsłuchaniu się w nich... W trakcie takiego spotkania staram się stworzyć możliwość dialogu, czy przez zadanie pytania przez mikrofon, czy pisząc je na kartkach. W większości można z tych pytań odczytać, że bardzo poszukują autorytetu i są niezwykle głodni miłości... Mimo wszystko, że świat jest taki jaki jest, to muszę przyznać, że mamy wciąż wspaniałą młodzież, ja w nich wierzę:)
Dzisiaj z kolei miałem okazję uczestniczyć w konferencji nt. "Nowej Ewangelizacji" i to co jakoś mnie najbardziej uderzyło, to gdy ks. Zbigniew Pałys mówił o kryzysie tożsamości. Wszechogarniający jest ten kryzys, zwłaszcza wśród młodzieży. Szkoła nie daje w dzisiejszych czasach konkretnych wzorców, osób do naśladowania, autorytetów. Młody człowiek szuka na oślep, idzie na skróty, bo ten świat prowadzi go taką złudną drogą. Wszędzie słychać, że "sprytny" i "mądry" to ten, kto się nie narobi a zarobi... Wartości takie jak: godność, przyzwoitość, szacunek do drugiego człowieka są passé. Główny nacisk jest kładziony na hedonizm i egoizm, aż strach pomyśleć jakie będą nasze pokoleniowe wnuki....
I jeszcze jedna myśl z dzisiejszej konferencji: we wszystkich wspólnotach (zakonnych, modlitewnych itp.), radach parafialnych, ale i w rodzinie, w życiu powinno działać prawo miłości, czyli służba drugiemu człowiekowi. Jak ciężko jest znaleźć w obecnych czasach ludzi, którzy chcą Ci pomóc... Ja mam to wielkie szczęście :)
Pozdrawiam wszystkich czytających:)
wtorek, 5 marca 2013
Sede Vacante
No i znowu trochę zapuściłem tego bloga, no ale przecież nie obiecywałem, że będę tutaj codziennie ;) A chciałem napisać kilka słów o czasie kiedy nie ma papieża...
Przyznaję, że się zasmuciłem kiedy słyszałem o decyzji Benedykta XVI-go. Zupełnie byłem tym zaskoczony, poczułem się jakoś dziwnie, bo skoro Duch Św. wybrał go, to czy można "samemu" podjąć taką decyzję? Nie pomyślałem ani przez chwilę, że to "ucieczka" od trudnych tematów kurialnych... I kiedy na spokojnie oglądnąłem tą relację z odczytania Benedykta XVI-go o rezygnacji i zobaczenia tego całego szumu medialnego, to zrozumiałem że Papież jest nieustannie na cenzurowanym. I zadałem sobie pytanie patrząc na swą mamę, która jest coraz słabsza i męczy się przy swych codziennych obowiązkach, które robiła bezproblemowo jeszcze 2-3 lata temu. A czy właśnie takie osłabienie nie nastąpiło u Benedykta... A świat pędzi nieubłaganym rytmem i potrzebuje Kogoś kto będzie mógł nadążyć w tych wszystkich trudnych sprawach Kościoła. A gdyby jeszcze założyć taką sytuację (bo nic mi o tym nie wiadomo), że Papież zachorował na alzheimer'a (czego mu z całego serca nie życzę), to przecież bycie papieżem w takiej sytuacji byłoby niemożliwe, groziłoby nawet wyśmiewaniem przez laickie środowiska godności jaką by sprawował Benedykt XVI-y. Można by mieć pytanie do Boga, jeśli tak jest, to dlaczego Go nie zabierze do siebie teraz, kiedy jeszcze jest w miarę sprawny? No i tak sobie myślę, że Benedykt może teraz więcej dla nas wszystkich zrobić, omadlając wybór nowego papieża, jak i też te wszystkie bolące sprawy kościoła, i w ten sposób być bardziej pożytecznym, niż piastując posługę papieża... Ale to są tylko moje myśli i próby wyjaśnienia, bo tak po ludzku to bardzo mi szkoda tego pokornego człowieka... Pamiętam jak dziś kiedy Papież odwiedził Polskę w 2006 r. i podczas tej pielgrzymki miałem okazję spotkać się z Nim twarzą w twarz:) Było to w Łagiewnikach, kiedy spotykał się z ludźmi chorymi i niepełnosprawnymi. Przechodząc przez środek kościoła zatrzymał się bardzo blisko mnie, popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy, chciałem Go o coś zapytać, ale głos ugrząsł w gardle... Jednak to spojrzenie zapamiętam do końca życia: pełne miłości, niezwykłego spokoju, a nade wszystko pokory. Dotknąłem tylko Jego ręki, niestety nie dałem rady już, by ucałować Jego dłoń. Jak do tej pory nie miałem bliższego kontaktu z Papieżem, owszem spotykając się na pielgrzymim szlaku z Janem Pawłem II byłem kilka razy dość blisko, ale nigdy tak jak właśnie wtedy.. Oczywiste jest, że porównywałem ich obu i zawsze dochodziłem do wniosku, że to bez sensu. Obaj odznaczali się wielką pokorą i świętością, a byli inni, bo w końcu mieli różne charaktery. Jednak z biegiem czasu bardzo doceniam to moje osobiste spotkanie z Benedyktem... W tej chwili modlę się o dobry wybór nowego papieża, bo przed nim niezwykle trudne zadania, o wiele trudniejsze niż były przed Janem Pawłem II-gim czy Benedyktem XVI-tym...
Dzisiaj tyle, ale pewnie jeszcze w tygodniu coś tutaj napiszę, bo sporo się dzieje w ostatnim czasie u mnie... No i wiosna nadchodzi, i może uda się jeszcze w tym tygodniu rozpocząć "sezon elektryka" :)
Pozdrawiam wszystkich czytających :)
Przyznaję, że się zasmuciłem kiedy słyszałem o decyzji Benedykta XVI-go. Zupełnie byłem tym zaskoczony, poczułem się jakoś dziwnie, bo skoro Duch Św. wybrał go, to czy można "samemu" podjąć taką decyzję? Nie pomyślałem ani przez chwilę, że to "ucieczka" od trudnych tematów kurialnych... I kiedy na spokojnie oglądnąłem tą relację z odczytania Benedykta XVI-go o rezygnacji i zobaczenia tego całego szumu medialnego, to zrozumiałem że Papież jest nieustannie na cenzurowanym. I zadałem sobie pytanie patrząc na swą mamę, która jest coraz słabsza i męczy się przy swych codziennych obowiązkach, które robiła bezproblemowo jeszcze 2-3 lata temu. A czy właśnie takie osłabienie nie nastąpiło u Benedykta... A świat pędzi nieubłaganym rytmem i potrzebuje Kogoś kto będzie mógł nadążyć w tych wszystkich trudnych sprawach Kościoła. A gdyby jeszcze założyć taką sytuację (bo nic mi o tym nie wiadomo), że Papież zachorował na alzheimer'a (czego mu z całego serca nie życzę), to przecież bycie papieżem w takiej sytuacji byłoby niemożliwe, groziłoby nawet wyśmiewaniem przez laickie środowiska godności jaką by sprawował Benedykt XVI-y. Można by mieć pytanie do Boga, jeśli tak jest, to dlaczego Go nie zabierze do siebie teraz, kiedy jeszcze jest w miarę sprawny? No i tak sobie myślę, że Benedykt może teraz więcej dla nas wszystkich zrobić, omadlając wybór nowego papieża, jak i też te wszystkie bolące sprawy kościoła, i w ten sposób być bardziej pożytecznym, niż piastując posługę papieża... Ale to są tylko moje myśli i próby wyjaśnienia, bo tak po ludzku to bardzo mi szkoda tego pokornego człowieka... Pamiętam jak dziś kiedy Papież odwiedził Polskę w 2006 r. i podczas tej pielgrzymki miałem okazję spotkać się z Nim twarzą w twarz:) Było to w Łagiewnikach, kiedy spotykał się z ludźmi chorymi i niepełnosprawnymi. Przechodząc przez środek kościoła zatrzymał się bardzo blisko mnie, popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy, chciałem Go o coś zapytać, ale głos ugrząsł w gardle... Jednak to spojrzenie zapamiętam do końca życia: pełne miłości, niezwykłego spokoju, a nade wszystko pokory. Dotknąłem tylko Jego ręki, niestety nie dałem rady już, by ucałować Jego dłoń. Jak do tej pory nie miałem bliższego kontaktu z Papieżem, owszem spotykając się na pielgrzymim szlaku z Janem Pawłem II byłem kilka razy dość blisko, ale nigdy tak jak właśnie wtedy.. Oczywiste jest, że porównywałem ich obu i zawsze dochodziłem do wniosku, że to bez sensu. Obaj odznaczali się wielką pokorą i świętością, a byli inni, bo w końcu mieli różne charaktery. Jednak z biegiem czasu bardzo doceniam to moje osobiste spotkanie z Benedyktem... W tej chwili modlę się o dobry wybór nowego papieża, bo przed nim niezwykle trudne zadania, o wiele trudniejsze niż były przed Janem Pawłem II-gim czy Benedyktem XVI-tym...
Dzisiaj tyle, ale pewnie jeszcze w tygodniu coś tutaj napiszę, bo sporo się dzieje w ostatnim czasie u mnie... No i wiosna nadchodzi, i może uda się jeszcze w tym tygodniu rozpocząć "sezon elektryka" :)
Pozdrawiam wszystkich czytających :)
poniedziałek, 18 lutego 2013
fajny czas był..... :)
Oj czemu tylko tydzień miałem tych ferii.... to niesprawiedliwe.... :) ale i tak wypocząłem psychicznie:)
Od razu mówię, że zdjęć póki co nie będzie, bo dopiero mam je dostać, a ja nie robiłem swoją komórką. Z resztą dla mnie najważniejsze było towarzystwo i góry :) Miałem okazję opalać się, tak tak nie pomyliłem się, na Gubałówce. Tatry wyglądały cudownie, choć poruszać się było bardzo ciężko.. Śniegu jest mnóstwo, na poboczach dróg hałdy sięgają 2 metrów! Ciężko było mnie pchać po tym śniegu, tym bardziej jestem wdzięczny Andrzejowi i Adze za to, że się zdecydowali mnie wziąć :) Byliśmy też w Szczawnicy, ale nie dało się pospacerować na deptaku przy rzece... Za to zaszaleliśmy w czwartek bo pojechaliśmy na "Tatralandię" (Słowacja), jest to kompleks basenów tropikalnych, chyba koło 8 tych basenów. Nie powiem, wygląda fajnie, jest też możliwość masaży różnorodnych, sauny no i wszelkiego rodzaju gastronomia. Nie mówiąc już o termalnych wodach na zewnątrz. Bilety nie tanie, choć dla niepełnosprawnych były zniżki, tylko co z tego.... Wyobraźcie sobie, że przy żadnym z basenów nie było podnośnika, który mógłby mnie opuścić do wody, ani z niej wyciągnąć!! I tak sobie pomyślałem, że tyle się mówi o nietolerancji, dyskryminacji rasowej, płciowej itd. a czy to nie jest dyskryminacja niepełnosprawnych??? I podajcie mi chociaż jedno nazwisko posła, który takimi sprawami się zajmuje... Nie słyszałem, a zdaje się, że nawet 2 na wózkach jest w sejmie...
Mimo tego zdarzenia, to jednak był to fantastyczny czas. Szczególnie sobie cenię rozmowy z moimi bliskimi, których miałem okazję spotkać, a było ich trochę :)
Jednym słowem jestem zadowolony z wyjazdu:)
W tygodniu postaram się coś jeszcze skrobnąć, bo mocno mnie poruszyła abdykacja papieża i chciałbym się z Wami o tym podzielić, ale to w następnym poście.
Od razu mówię, że zdjęć póki co nie będzie, bo dopiero mam je dostać, a ja nie robiłem swoją komórką. Z resztą dla mnie najważniejsze było towarzystwo i góry :) Miałem okazję opalać się, tak tak nie pomyliłem się, na Gubałówce. Tatry wyglądały cudownie, choć poruszać się było bardzo ciężko.. Śniegu jest mnóstwo, na poboczach dróg hałdy sięgają 2 metrów! Ciężko było mnie pchać po tym śniegu, tym bardziej jestem wdzięczny Andrzejowi i Adze za to, że się zdecydowali mnie wziąć :) Byliśmy też w Szczawnicy, ale nie dało się pospacerować na deptaku przy rzece... Za to zaszaleliśmy w czwartek bo pojechaliśmy na "Tatralandię" (Słowacja), jest to kompleks basenów tropikalnych, chyba koło 8 tych basenów. Nie powiem, wygląda fajnie, jest też możliwość masaży różnorodnych, sauny no i wszelkiego rodzaju gastronomia. Nie mówiąc już o termalnych wodach na zewnątrz. Bilety nie tanie, choć dla niepełnosprawnych były zniżki, tylko co z tego.... Wyobraźcie sobie, że przy żadnym z basenów nie było podnośnika, który mógłby mnie opuścić do wody, ani z niej wyciągnąć!! I tak sobie pomyślałem, że tyle się mówi o nietolerancji, dyskryminacji rasowej, płciowej itd. a czy to nie jest dyskryminacja niepełnosprawnych??? I podajcie mi chociaż jedno nazwisko posła, który takimi sprawami się zajmuje... Nie słyszałem, a zdaje się, że nawet 2 na wózkach jest w sejmie...
Mimo tego zdarzenia, to jednak był to fantastyczny czas. Szczególnie sobie cenię rozmowy z moimi bliskimi, których miałem okazję spotkać, a było ich trochę :)
Jednym słowem jestem zadowolony z wyjazdu:)
W tygodniu postaram się coś jeszcze skrobnąć, bo mocno mnie poruszyła abdykacja papieża i chciałbym się z Wami o tym podzielić, ale to w następnym poście.
czwartek, 7 lutego 2013
witojcie góry
Dzisiaj tak tylko krótko:) Bo chyba wyczuwam chęć dowiedzenia się czy jadę do tego Zakopanego czy nie... :P Wysnuwam wniosek ze sporej ilości kliknięć w bloga :) A może to tylko moje urojenia.... :) No ale w każdym razie mimo ogromnej ilości śniegu jaka nawiedziła dzisiaj Jasło, to jadę :) I mam zamiar świetnie się bawić :) Przyznaję, że potrzebuję takiej odskoczni by trochę zmienić otoczenie i nabrać dystansu.
Na pewno jakaś relacja będzie, bądźcie spokojni :P A może nawet w trakcie coś skrobnę, o ile czas pozwoli, bo dostęp do neta, to chyba będę miał. Jeszcze tylko jutro przepracować do ok 16 i witaj wolności!!! :)
Bardzo się cieszę, że będę miał okazje znów góry zobaczyć... chociaż z nizin... no to do miłego ;)
trzymajcie się ciepło i zdrowo wszyscy czytający... :)
Na pewno jakaś relacja będzie, bądźcie spokojni :P A może nawet w trakcie coś skrobnę, o ile czas pozwoli, bo dostęp do neta, to chyba będę miał. Jeszcze tylko jutro przepracować do ok 16 i witaj wolności!!! :)
Bardzo się cieszę, że będę miał okazje znów góry zobaczyć... chociaż z nizin... no to do miłego ;)
trzymajcie się ciepło i zdrowo wszyscy czytający... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)